Zawsze jest ten pierwszy raz. Kiedy w głowie mojej żony Marysi zrodził się ten pomysł, nie wiedziałem co mnie czeka. Jej argument: „w uniwersytecie jest ponad 300 członków. To musi się udać!, a pomóc trzeba!” miał sens i był racjonalnie przekonujący. Pomyślałem wówczas, że wystarczy jeśli połowa członków wpłaci tylko po 50 zł, to będziemy mieli ok. 7500 zł. To zupełnie wystarczy! Na czym opierałem swoje rozumowanie? To proste: paczka papierosów – 24 zł, „zrobienie” paznokci – 150 zł, wizyta u fryzjera damskiego – do 250 zł itd., itd.
Wiedziałem, że muszę znaleźć wsparcie do tego działania. Na Prezesa i na Zarząd zawsze można w takich sprawach (i nie tylko) liczyć. Pragnę wyrazić za to serdeczne podziękowanie.
Przyjmowanie wpłat zaczęło się 24 listopada. Po pierwszych dniach moje określenie było jedno – katastrofa! Pomyślałem wówczas, że jeżeli zbierzemy zbyt mało, aby wybrać i wesprzeć konkretną rodzinę, to przekażemy zebrane pieniądze na konto Szlachetnej Paczki i w ten sposób dołożyć się do pomocy jakiejś rodzinie. Nie będę opisywał emocji jakie wówczas przeżywałem, bo cel był ważniejszy niż to, co czuję.
Kolejne, czasem bardzo emocjonalne apele w Internecie i te skierowane do Liderów zaczęły przynosić namacalne (i oczywiście policzalne) rezultaty. Świetne rezultaty przyniosła jedna akcja, po której do skarbonki wpłynęła, w dużej mierze od osób spoza uniwersytetu, znacząca suma pieniędzy.
Trochę danych na podsumowanie: (cała dokumentacja przekazana do Zarządu)
- W zbiórce wzięło udział 95 osób (z uniwersytetu i spoza)
- średnia wpłata – 61,50 zł (średnia to znaczy że były wpłaty po 10 zł (tak!) i po 150 i 200 zł)
- zebrano 5857, 46 zł
- wydano 5857, 46 zł
- zostały zaspokojone wszystkie kluczowe potrzeby ( kuchenka wolnostojąca elektryczna, 1 tona węgla, drzwi wejściowe zewnętrzne + montaż)
- zaspokojono pozostałe potrzeby (odzież na zimę, pościel, ręczniki, żywność, środki czystości)
Pragnę z całego serca podziękować Wam wszystkim, którzy otworzyliście wasze serca … i portfele, i wpłaciliście pieniądze na tę akcję. Bez Was nic by się nie udało. Niech dobro do Was powróci!
Jakie są tylko niektóre koszty:
- drzwi 1500 zł, ale montaż 1700 zł !!!
- kuchenka ceramiczna z montażem – 1600 zł
- 1 tona węgla z wniesieniem – 1600 zł
Wystarczy tylko te liczby zsumować, aby zobaczyć, że suma znacznie przekracza zebraną kwotę. Jak więc się udało kupić i sfinansować aż tak dużo potrzeb? . W tym miejscu pragnę, z głębokim wzruszeniem powiedzieć o tym, jak piękna akcja i prawdziwe ludzkie losy otwierają ludzkie serca.
Początkowa, całkowicie dołująca informacja, że fundacja prowadzona prze Leroy Merlin nie może sfinansować ani zakupu ani montażu drzwi, na szczęście była ważna tylko prze godzinę. Pan Krzysztof Ozga w czasie tej jednej godziny poruszył niebo i ziemię i zadzwonił do mnie z informacją, że mamy drzwi wartości 1700 zł łącznie z transportem zupełnie za darmo!!!
Montażem zajmie się pan Maciej Pękała – szef firmy One Unit Investments, – który nie tylko da własne materiały ale i zrobi to za symboliczne wynagrodzenie dla pracowników (dzięki Grażynce Zieniuk za jej sąsiada).
Są osoby, na które zawsze, ale to naprawdę zawsze mogę liczyć. Myślę tu o „moich ” kochanych dziewczynach z Jesiennej Gamy. Dziękuję Joli Mieszkalskiej i Grażynce Zieniuk za zrobienie zakupów, którym ja bym nie podołał, a na pewno nie w takim stopniu. Chodzi oczywiście o odzież.
I wreszcie jest sobota 13 grudnia – 1 dzień Weekendu Cudów. Spakowane ładnie paczki, z naklejanymi specjalnymi kodami i oczywiście z pięknymi kokardami zrobionymi przez Grażynkę dostarczamy do magazynu w Marcinowicach. A tam zobaczyłem nadzieję na dobrą przyszłość, a mianowicie samych młodych i uśmiechniętych ludzi – Wolontariuszki i Wolontariuszy. Poczęstowano nas chlebem z ziołami, pysznym ciastem i obdarowano ciepłem i dobrem.
Tegoroczna akcja Szlachetnej Paczki dla nas się zakończyła i to z całkowitym sukcesem! A jak będzie w przyszłym roku? Czy mimo trudności, i czasem, mimo braku zrozumienia warto to samo zrobić ponownie? Odpowiem pytaniem na pytanie: a czy w przyszłym roku nie będzie już biedy, ludzkich dramatów, które będą wołały o ludzkie serce, o ludzką dobroć?
Jan Starrz